Legendy
Pele
Dawno, dawno temu na wyspie na dalekim oceanie, kobieta o imieniu Haumea oczekiwała na narodziny swojego dziecka. Starszyzna wioski orzekła, ze jej dziecko będzie inne od wszystkich dzieci. Powiedzieli do Haume’i: „Kiedy przyjdzie wielka burza” –- „przodkowie przyniosą duszę twojego dziecka”.
I tak po wielu miesiącach, pewnej nocy, , kiedy ziemia drżała, błyskawice rozdzierały niebo i grzmoty spadały w dół zielonej doliny, Haumea poczuła, ze jej czas nadszedł. Wspięła się powoli do wielkiej jaskini nad oceanem i tu oczekiwała aż urodzi się jej dziecko. Słyszała na zewnątrz fale uderzające o brzeg i wiatr nawiewający czarne kolumny deszczu przez las. Bała się o dziecko, poruszające się wewnątrz niej.
Kiedy nadszedł poranek, wszystko ucichło, tylko z zawiniątka w okryciu z rośliny tapa, które Haumea trzymała blisko siebie, dobiegało ciche kwilenie .
W wielkim skupieniu Starszyzna wioski przybyła zobaczyć dziecię, które było darem od przodków.
Pelehonuamea żyła wraz z matką, ojcem i wieloma braćmi i siostrami niedaleko brzegu wyspy na której przyszła na świat. Pozostałe dzieci lubiły wodę i pluskały się w niej całymi dniami, lecz Pele nigdy nie bawiła się z nimi. Podczas gdy oni przetaczali się po falach, ona siedziała na skalistym brzegu, patrzyła na wielką różnorodność ryb pływających w zatoczkach. Już od dnia narodzin, Pele różniła się od pozostałych dzieci.
Jej wuj Lonomakua był mądrym i ważnym człowiekiem. Był strażnikiem płomienia. Znał wszystkie sekrety ognia, lecz dotąd nie miał ich komu przekazać.
Gdy Pele miała kilka lat, Lonomakua spojrzał w jej oczy i zobaczył odbicie ognia. Wtedy zrozumiał, że była ona dzieckiem, które mógłby uczyć. Wiedział że Pele mogłaby być strażniczką ognia, który płoną we wnętrzu ziemi.
Pele i jej starsza siostra Namaka nie mogły dojść ze sobą do porozumienia - walczyły ze sobą cały czas. W czasie gdy dorastały, reszta rodziny zaczęła trzymać ich strony i niedługo potem wszyscy już byli skłóceni.
Namaka oskarżała Pele i jej wuja Lonomakua o to, ze wszędzie na całej wyspie zaczęły pojawiać się gorące miejsca, mówiła, że były spowodowane wznieconymi przez nich w wielkich grotach pod ziemią pożarami. W końcu przekonała część rodziny, że jeśli Pele nie opuści wyspy, wszyscy spłoną.
Po wielu kłótniach rodzina zgodziła się, że Pele powinna odejść, by poszukać innej ognistej wyspy, by na niej zamieszkać. Niektórzy z jej braci i sióstr tak ją kochali, że postanowili pójść z nią. Jeden z jej starszych braci zbudował okazałe i silne canoo na tę podróż. Nazwali je Honuaiakea. Zgromadzili wszystkie potrzebne im w podróży rzeczy, załadowali je do łodzi i odpłynęli. Gdy odpływali od domu i rodziny wszyscy odwrócili się by ostatni raz spojrzeć na dom którego mieli już nigdy nie wrócić. Wyruszali w podróż do miejsca, którego nigdy nie widzieli.
Pele i jej rodzeństwo nie obawiali się wielkiego oceanu. Ich rodzina powiedziała im, że duchowi strażnicy starszego brata o imieniu Kamohoali’i przybędą do nich pod postacią rekina i będą ich ochraniać.
Zanim odpłynęli, Lonomakua dał Pele magiczny kij, zwany Pa’oa i powiedział, że pomoże on jej znaleźć ognistą wyspę, która będzie jej nowym domem.
Matka Pele, Haumea, gała jej wielkie jajo otulone w tkaninę z tapa.
„Trzymaj je zawsze w cieple” – powiedziała do Pele – „To jajo będzie twoim towarzyszem”.
Pele wraz z rodzeństwem płynęli wiele, wiele miesięcy. Pele myślała o swojej matce, robiącej ubrania i o wujku w płomiennych jaskiniach. Tęskniła za nimi i zastanawiała się, czy jeszcze kiedykolwiek ich zobaczy.
Któregoś wieczora Pele zawołała przez ocean do swojego ojca, Kanehoalani, prosząc go by jej wskazał gwiazdę, za którą mają podążać. Gdy jedna z nich – na północnym-wschodzie zaczęła błyszczeć jaśniej niż inne, wiedziała, że ojciec usłyszał jej wołanie. Zaczęli podążać w kierunku tej gwiazdy.
Następnego ranka Pele obudziła się wcześnie. Poczuła znajomy zapach w powietrzu. Było wciąż ciemno, ale w oddali zobaczyła czerwoną łunę.
Słońce wschodziło powoli na niebie.
Gdy dopłynęli bliżej w kierunku łuny ich serca zabiły niespokojnie. Zobaczyli ogromne góry. Doleciał do nich znajomy zapach dymu - zapach wybuchającego wulkanu. Wszyscy poczuli radość. Pele wiedziała, ze znaleźli nowy dom.
Zawołała znów do ojca aby mu podziękować za to, że pokazał im drogę do tej ognistej wyspy. Nazwała ją Hawai’i.
Gdy tylko wysiedli na wyspie, Pele wzięła swój magiczny kij Pa’oa aby poszukać ognia. Znalazła go wszędzie. Zabrała też magiczny kij w góry. Znalazła wielki dół – zapadnięty stożek wulkanu. Pele przemówiła do swoich bogów poświęcając im to miejsce. Nazwała je Kilauea. Wewnątrz tego dołu był krater, który nazwała Halema’uma’u. Stał się jej nowym domem, gdzie zamieszkała wraz ze swoimi braćmi i siostrami.
Pele przemówiła ponownie do Bogów, mówiąc im, że wysokie klify na wschodzie Halema’uma’u będą świętym miejscem. Nazwała je imieniem brata-rekina, który chronił ich w drodze do wysp. Do dziś noszą one nazwę Ka-pali-kapu-o-Kamohoali’i - święte klify Kamohoali’i.
Pele odkrywała swój nowy dom. Rozpoznała kilka roślin, ale były tu również takie, których nie widziała nigdy wcześniej. Jej ulubioną była mała, czerwona jagoda rosnąca wszędzie wokół nowego domu. Pele spróbowała ją – była smaczna i słodka. Jej kolor przypominał jej przyjaciółkę, którą musiała opuścić, nazwała więc ją Ka’ohelo. Ten owoc miał zawsze specjalne znaczenie dla Pele.
W niedługim czasie Pele spotkała Boga Ognia żyjącego na Kilauea. Jego imię brzmiało ‘Aila’au, co znaczy pożeracz lasu – palił on wszystko, czego dotknął. Jasne było, że oboje chcą by Kilauea była ich domem, ale Pele była bardzo zdeterminowana – dedykowała już wulkan Bogom, więc nie mogła ustąpić.
Zaczęli więc walczyć ze sobą, najpierw rzucali w siebie ognistymi kulami, później wstrząsali ziemią. W końcu spowodowali, że wulkan zaczął wybuchać, a każde z nich chciało wytworzyć więcej płomieni, dymów i lawy. Lawa płynęła w dół góry do Puny, potem do Ka’u, aż w końcu i do Kony. Niebo było czarne od dymu.
W końcu, któregoś dnia walka zakończyła się, zapanowała znów cisza na Hawai’i, ale jeszcze długi czas wiatr przeganiał dymy w kierunku oceanu. Gdy niebo oczyściło się całkiem, okazało się, że ‘Aila’au odszedł. Niektórzy twierdzą, że schował się w grotach pod ziemią i możliwe, że błąka się tam do dziś.
Gdy Pele pokonała ‘Alia’au, ludzie, mieszkający u podnóża góry uznali ją za Boginię. Kochali ją, ale również obawiali się jej. Przynosili jej podarki i pisali pieśni ku jej czci a także zaczęli tworzyć rodzinne klany, które chroniły jej świętego ognia.
Pele, mimo że stała się Boginią, nadal opiekowała się swoimi braćmi i siostrami. Z jaja, które dała jej Haumea wykluła się piękna dziewczyna. Pele nazwała ją Hi’iaka-i-ka-poli-o-Pele, co znaczy Hi’iaka na łonie Pele, ponieważ cały czas trzymała dziewczynkę przy sobie, w cieple.
Pele kochała Hi’iakę bardziej niż pozostae rodzeństwo i troszczyła się o nią bardzo. Hi’iaka zawsze słuchała Pele i wykonywała jej polecenia. W miarę jak wzrastała, Pele zachęcała ją, by znajdowała sobie przyjaciół wśród ludzi z Puna.
Siostry były prawie zawsze razem. Kochały Puna u stóp Kilauea i często chodziły nad brzeg morza by bawić się i poznawać okolicę. Tam czasem spotykały Kamohoali’i – brata-rekina, który uczył Hi’iakę sztuki serfowania na wysokich falach.
W czasie jednej z wizyt nad brzegiem morza Hi’iaka nawiązała nową znajomość – z młodą dziewczyną o imieniu Hopoe. Hopoe nauczyła ją jak robić lei z pięknych kwiatów Lehua i tańczyła dla niej tańce Hula. Dziewczynki stały się najlepszymi przyjaciółkami.
Pele czuła się urażona tą przyjaźnią, upominała Hi’iakę, że Hopoe nie jest członkiem klanów ognia i że nie jest dla niej właściwą przyjaciółką.
Któregoś dnia, gdy Pele zastanawiała się jak uniemożliwić Hi’iace przyjaźń z Hopoe, zasnęła pod drzewem hala. Miała sen.
Przyśniło jej się, że jest na innej wyspie i słyszy głos bębna. Gdy podeszła bliżej do źródła dźwięku, zobaczyła przystojnego, młodego mężczyznę tańczącego hula.
Tańczył on tak pięknie, że Pele zakochała się w nim. Powiedział on Pele, że ma na imię Lohi’au i że jest wodzem na wyspie Kaua’i.
11
Pele obudziła się gwałtownie ze swego snu. Podjęła decyzję, ze musi sprowadzić Lohi’au na swoją wyspę.
Nie mogła sama udać się w podróż, gdyż była opiekunką ognia, nie bardzo też ufała innym. Jedynie jej najmłodsza siostra mogła wypełnić tę misję.
Postanowiła więc wysłać Hi’iakę na Kaua’i by przywiozła jej Lohi’au. Pomyślała, ze będzie to również sposób, by zakończyć przyjaźń Hi’iaki z Hopoe.
Hi’iaka, zawsze posłuszna poleceniom siostry zgodziła się pojechać.
Pele powiedziała jej jak przystojny jest Lohi’au i ostrzegła ją, by nie zbliżyła się za bardzo do niego, wiedziała jak piękną dziewczyną jest Hi’Iaka. Dała jej czterdzieści dni na tę podróż, w przeciwnym razie spotka ich kara. Hi’iaka obiecała zrobić wszystko, co każe Pele.
Pele pomogła Hi’iace przygotować się do podróży na Kaua’i. Dała jej pa’u, magiczną spódnicę, która miała ją chronić przed niebezpieczeństwem.
Odchodząc, Hi’iaka poprosiła Pele, by zaopiekowała się jej przyjaciółką Hopoe i nie skrzywdziła jej. Pele obiecała jej to i obie siostry przypieczętowały swoje obietnice pocałunkiem.
Już na początku drogi Hi’iaka spotkała młodą kobietę, zwaną Wahine’oma’o. Niosła ona czarną świnię jako dar dla Pele. Hi’iaka polubiła ją i zaproponowała, ze mogą podróżować razem. Wahine’oma’o zgodziła się, ponieważ miała dostarczyć świnię dla Pele. Tak zaczęła się ich podróż.
Wybrały drogę prowadzącą przez głęboki las Pana’ewa.
W tym lesie mieszkał wielki diabelski jaszczur, zwany Pana’ewa. Jego skóra przypominała liście drzew a jego język wyglądał jak pień, wiec trudno go było zobaczyć wśród drzew. Hi’iaka wyczuła jego obecność, zanim jeszcze go dojrzała.
Szybko i bardzo cicho przygotowała pa’u i wtedy jaszczur nadszedł. Walka była zawzięta, a gdy się skończyła Pana’ewa leżał martwy.
Po bitwie Hi’iaka i Wahine’oma’o podróżowały do Hilo a potem na północ, w kierunku pięknej, zielonej doliny Honoli’i. Plaża u wylotu doliny była słynnym punktem serferów i dziewczęta patrzyły z tęsknotą na fale, pamiętały jednak o przestrogach Pele by wracać szybko, więc nie zatrzymywały się by cieszyć się serfowaniem.
Nurt Honoli’i był dziki i bardzo głęboki i Hi’iaka wiedziała, że nie uda jej się przejść go samodzielnie. Zawołała Hina-hina-ku-i-ka-pali – wielkiego, starego żółwia, który przypłynął natychmiast. Wdrapały się na jego grzbiet i przepłynęły na drugą stronę.
Podróż na Kaua’i była długa i trudna, były więc bardzo wyczerpane, gdy wreszcie dotarły na wyspę. Zastały tam smutek i rozpacz. Gdy Hi’iaka zapytała czemu wszyscy płaczą, dowiedziała się, że Lohi’au nie żyje.
Hi’iaka wiedziała, jak wściekła może być Pele, gdyby wróciła bez Lohi’au, musiała więc działać szybko. Poprosiła, by wskazano jej gdzie spoczywa jego ciało. Gdy zobaczyła go tam leżącego wezwała Bogów na pomoc. Otrzymała od nich wskazówki, których ziół i pieśni ma użyć by przywrócić jego błądzącego ducha spowrotem do ciała. Wykonała wszystkie polecenia i przywróciła młodego wodza do życia.
Hi’iaka wyjaśniła Lohi’au cel swojej podróży. Był on tak jej wdzięczny za przywrócenie życia i tak ciekaw spotkania z Pele, że zgodził się wrócić z nią do Puny.
Tymczasem minęło już blisko czterdzieści dni.
Pele czekała niecierpliwie i gdy nie było żadnych wieści o Hi’iace zaczęła podejrzewać, że zakochali się w sobie i nigdy nie wrócą. Zazdrosna i wściekła postanowiła ukarać młodszą siostrę. Wznieciła więc wulkan, który spłynął w kierunku domu Hopoe.
Hopoe zobaczyła ognistą rzekę gorącej lawy płynącą w jej kierunku. Stojąc na krawędzi oceanu zrobiła jedyną rzecz, o której pomyślała, że może ubłagać Pele i zmienić jej nastrój. Zaczęła tańczyć Hula. Tańczyła pięknie, lecz to nie powstrzymało płynącej lawy.
Kiedy w końcu Hi’iaka przybyła wraz z Lohi’au do Puny, zobaczyła dziewczynę z kamienia stojącą na krawędzi oceanu i wiedziała, że Pele złamała obietnicę. Przepełnił ją smutek i gniew, postanowiła się zemścić. Zaprowadziła Lohi’au nad krawędź krateru, by Pele mogła ich zobaczyć, zarzuciła mu ramiona na szyję i zaczęła go uwodzić.
Pele w wielkiej furii oblała Lohi’au lawą i płomieniami.
Złość dziewcząt szybko opadła, gdy zobaczyły, do czego doprowadziły ich gorące temperamenty. Hopoe i Lohi’au, których kochały, oboje nie żyli.
Pele zrozumiała swoje słabe strony i przyrzekła Hi’iace, ze już nigdy w nią nie zwątpi. Obiecała, że przywróci Lohi’au do życia.
Aby pokazać siostrze, jak bardzo jej przykro z powodu tego, co się stało, powiedziała, że pozwoli, by Lohi’au wybrał pomiędzy nimi dwiema (była jednak przekonana, że młodzieniec wybierze ją).
Lohi’au wybrał jednak Hi’iakę. Pomimo tego, że była bardzo nieszczęśliwa, Pele dotrzymała słowa i dała im słowa aloha i błogosławieństwo, gdy postanowili wrócić na Kaua’i.
Pele wciąż mieszka na Hawai’i, gdzie rządzi jako Bogini wulkanów. Zapach siarki w powietrzu przypomina ludziom, ze wciąż mieszka w swoim domu na Halema’uma’u. Jej ognista lawa wciąż pcha wschodnie wybrzeże w kierunku wschodzącego słońca.
Rok za rokiem, ludzie śpiewają pieśni i opowiadają historie o Pele z Kilauea.
E Ola mau, e Pele e!
‘Eli’eli kau mai!
Żyj długo Pele!